Na naszym szkolnym terenie wydarzyło się coś podejrzanie zielonego. Uczniowie klasy V, zainspirowani lekturą „Tajemniczy ogród”, postanowili sprawdzić, czy naprawdę da się zamienić kawałek zwykłej ziemi w miejsce pełne roślin, kolorów i… odrobiny magii.
Misja rozpoczęła się bardzo profesjonalnie. Były rękawiczki, doniczki i łopatki. Zadaniem każdego ucznia było stworzenie własnego miniogródka. Tego dnia sprzyjała nam pogoda, więc miejscem walki z ziemią i łopatkami było szkolne boisko. Zapach wiosny i pierwsze promienie słońca znakomicie wpłynęły na nastrój wszystkich ogrodników. Czyżby to była magia, o której uczniowie czytali w książce Frances Hodgson Burnett?
W trakcie pracy często przypominaliśmy sobie bohaterów książki. Tak jak Mary, Dick i Colin odkrywali swój ogród krok po kroku, tak i my odkrywaliśmy, że wspólna praca może być naprawdę świetną przygodą.
Po zakończeniu naszej ogrodniczej misji mogliśmy z dumą spojrzeć na efekty. Cebulki nie tylko odnalazły swoje doniczki, które zostały dodatkowo ozdobione, ale otrzymały również imiona, a niektóre stały się także inspiracją do niewielkich poetyckich utworów na ich cześć. Na parapetach klasy V zrobiło się naprawdę zielono.
Może to jeszcze nie ogromny tajemniczy ogród z książki, ale na pewno bardzo dobry początek. Teraz pozostaje nam tylko dbać o rośliny, podlewać je i cierpliwie obserwować, jak rosną.
A jeśli kiedyś na szkolnym korytarzu usłyszy śmiech, zobaczy kwitnące rośliny i grupę uczniów sprawdzających, czy coś już wyrosło – będzie wiadomo, że magia „Tajemniczego ogrodu” naprawdę działa.
Magdalena Sykut